Czy Rosja ma rakietę, której nie da się zestrzelić?

Rusłan Szoszyn http://www.rp.pl/Konflikty-zbrojne/305229923-Czy-Rosja-ma-rakiete-ktorej-nie-da-sie-zestrzelic.html


Amerykańskie media twierdzą, że zaprezentowane przez Putina rakiety są jedynie propagandową zagrywką. Kreml: ufajcie prezydentowi.

Podczas tegorocznego orędzia Władimir Putin przyciągnął uwagę światowych mediów, odsłaniając kilka tajemnic dotyczących najnowszych projektów przemysłu zbrojeniowego. Najciekawszym ma być manewrująca rakieta z napędem jądrowym. Z przemówienia Putina wynikało, że rakieta ta przenosi głowicę termojądrową na nieograniczoną odległość. – Tor lotu nie jest przewidywalny. Dzięki temu rakieta jest odporna na wszystkie istniejące i projektowane systemy obrony przeciwlotniczej – mówił.

Poniżej dalsza część artykułu

To właśnie „nieprzewidywalność" skłoniła Amerykanów do rezygnacji jeszcze na początku lat 60. z programu Pluto. Wtedy tworzono podobną rakietę z silnikiem atomowym i mimo pozytywnych testów uznano, że jej produkcja byłaby niezwykle ryzykowna. Inżynierowie nie dawali stuprocentowej gwarancji, że w pewnym momencie nie zostanie utracone sterowanie. W takim przypadku mogłaby spowodować katastrofę w dowolnym miejscu. Nie dałoby się też uniknąć śmiercionośnego promieniowania, które pozostawia po sobie atomowy silnik takiej rakiety. Ostatecznie Pentagon uznał, że pojawienie się takiej broni mogłoby sprowokować ZSRR do stworzenia czegoś podobnego.

Putin nie miał problemu z tym, by rzucić wyzwanie Zachodowi, sugerując, że zrobił to, czego ponad 50 lat temu postanowili nie robić Amerykanie. Tymczasem z doniesień amerykańskiego wywiadu, na który powołuje się CNBC, wynika, że utworzenie takiej rakiety jak na razie Rosji nie wychodzi.

CFO Strategy & Innovation Summit 2018

12 czerwca, hotel Marriott

Spotkanie liderów świata finansów

Stacja podaje, że od listopada 2017 do lutego 2018 przeprowadzono cztery próby rakiet z silnikiem atomowym. Wszystkie miały się zakończyć porażką. Największy sukces: rakieta przeleciała 35 kilometrów i runęła na ziemię, ponieważ kontrola nad nią została utracona. Najkrócej leciał pocisk, który spadł zaledwie cztery sekundy po starcie.

Komentując doniesienia CNBC, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow radził Rosjanom "słuchać prezydenta Federacji Rosyjskiej i wierzyć mu".

– Osobiście wierzę prezydentowi. Testy bywają bardzo różne, ponieważ ich celem może być sam start rakiety. Gdyby wszystkie były negatywne, Putin w ogóle o tym by nie mówił – mówi prof. Aleksiej Podbieriozkin, dyrektor rosyjskiego Centrum Badań Wojskowo-Politycznych, działającego przy prestiżowym Moskiewskim Instytucie Spraw Zagranicznych. Od lat doradza dyrekcji koncernu zbrojeniowego Almaz-Antej, specjalizującego się w broni rakietowej.

– Rosyjski przemysł zbrojeniowy zrobił ogromne postępy. Osobiście znam ekipę młodych konstruktorów z Almaz-Antej, którzy w półtora roku zaprojektowali potężną rakietę, która pokazała świetne wyniki, gdy potem wystrzeliwano ją z Morza Kaspijskiego (chodzi prawdopodobnie o pociski Kalibr, używane przez rosyjską armię do ataków celów na terenie Syrii – red.). Nikt nie wierzył, że to zrobią. Chłopacy do domu z pracy nie wracali, ale zrobili. Są mocno wspierani przez państwo – twierdzi.

Były doradca Kremla Gleb Pawłowski twierdzi, że Putin mógł zostać źle poinformowany o wynikach testów najnowszych rakiet. – Mógł dostać raport, z którego wynikało, że summa summarum odniesiono sukces. Przecież nie będzie wgłębiał się w szczegóły i wszystko weryfikował – mówi „Rzeczpospolitej" Pawłowski. – Na razie widzimy, że z jednej strony jest uprawiana propaganda, a z drugiej kontrpropaganda. Nie wiemy, jaka jest prawda, ponieważ jest objęta tajemnicą państwową – dodaje.

Рейтинг всех персональных страниц

Избранные публикации

Как стать нашим автором?
Прислать нам свою биографию или статью

Присылайте нам любой материал и, если он не содержит сведений запрещенных к публикации
в СМИ законом и соответствует политике нашего портала, он будет опубликован